hip hop kemp
mobilizacja.pl na youtube.com mobilizacja.pl na facebook.com

 

relacje

Best Weekend Ever - 10th Anniversary Sinior Skład Family

Tekst: Adrian Bartoszewicz  

Zdjęcia: Gniewko Głogowski, Justyna Wołkowicz  
 
W zeszłym miesiącu, czerwcu 2014 roku, swoje dziesięciolecie obchodziły dwie bliskie mi ekipy. Pierwszą była redakcja magazynu Mobilizacja. Podczas dziesiątych urodzin w dzień odbyły się ogólnopolskie zawody street dance – Urban Dance Meeting, zaś wieczorem breakowe 7tosmoke, koncerty i after party. Zażarte bitwy, ciekawe występy, szalony after, rodzinne śniadanie i przyjazna atmosfera – w taki sposób można podsumować czas spędzony w Toruniu. Jednak w tej relacji pragnąłbym się skupić na dziesięcioleciu drugiej ekipy, którą darzę ogromną sympatią, mianowicie – Sinior Skład Family
Rocznice Sinior Składu, co roku obchodzone są w innym mieście, miejscu zamieszkania jednego z członków. Odbywały się już m.in. w Malborku, Środzie Wielkopolskiej, Szczecinie i Gdańsku. Dziesiąta rocznica zorganizowana została przez jednego z głównych założycieli grupy, mieszkańca Drezdenka
 
Sobotnie wydarzenie poprzedzone było piątkowym beforparty. Podczas spotkania odbyła się premiera dokumentu poświęconego solenizantom, w którym mogliśmy zobaczyć rozwój każdego z tancerzy. Stare i nowe sety, przeplatane słowami uznania od pionierów światowego breakingu. Ponad godzinny materiał pokazał jak daleką drogę przeszła ze sobą rodzina Sinior Family. Po premierze przyszedł czas na rozmowy, wspomnienia i szczery uśmiech. Nazajutrz czekał nas długi dzień, więc tej nocy niemal każdy spokojnie udał się na spoczynek.
Spaliście kiedyś w śpiworze na dużej sali? Nie? To polecam, niesamowite uczucie. Z prawej strony – Twoi ludzie, z lewej strony – Twoi ludzi, dalej Twoi – ludzie, tam na końcu, pod ścianą – także Twoi ludzie. Przyjaciele, bliscy, kumple, ziomki, znajomi i nieznajomi, na tej sali każdy dla każdego był kumplem dzielącym się kawą i prysznicem. 
 
Przed zawodami odbyło się graffiti jam, na którym malowali Gniewko i Dżordż  (SS.F). Słońce, lekki wiaterek, muzyka, ludzie i zapach farb, czyli to, co w jamach najlepsze. Gdy zjechali się wszyscy sędziowie, didżeje i zaproszone ekipy, można było udać się na miejsce wydarzenia i rozpocząć oficjalne dziesięciolecie.
 
Zawody rozpoczęły się po godzinie 17. Za adapterami stanęło czterech break didżejów: Bart, Fim oraz duet: Kapone i Merrenda. Panowie zaserwowali nam porządną dawkę wyszukanego funku, breaku i old schoolowego rapu. Mikrofony trafiły w ręce dwóch charyzmatycznych i uzupełniających się emcees: Sierbera i Arka Mąki. Pomimo tego, że widziałem ich już tyle razy, chłopaki zawsze potrafią mnie zaskoczyć. Na lożach sędziów zasiedli: Kubik, Hefo i Philgood, tancerze wyróżniający się indywidualnym stylem i podejściem do tańca; spokojem, charakterem i radością. Patrząc na line up, można było uznać, że odpowiedni ludzie, znaleźli się w odpowiednim miejscu. 
 
Na zawody zgłosiło się około dwudziestu ekip, bboys i bgilrs w różnym wieku i z różnym doświadczeniem. Przyjechali zarówno starzy wyjadacze, gotowi na każdą bitwę, jak i młodzi nowicjusze, chcący spróbować swoich sił. Spośród startujących, warto wspomnieć o dwóch małych i zadziornych dziewczynkach, które bez względu na wiek pragnęły uczestniczyć wydarzeniu, oraz paru młodych urwisach, którzy przyjechali po doświadczenie zmagając się w kołach. Zawodnicy walczyli w kategorii 3vs3, według innowacyjnego systemu autorstwa Skoory i Cetowego. Walki, trwające pięć minut, miały charakter wrestlingu: ekipy wybierały po jednym z członków przeciwnej grupy. Nominowani robili jednego seta, a w dalszej części pojedynku mogli wybierać, czy chcą dalej walczyć czy dokonać zmiany. Takie rozwiązanie dawało możliwość wykonania pod rząd kilku setów przez jedną osobę. By przejść eliminacje, ekipy musiały pokazać się z jak najlepszej strony, gdyż spośród startujących grup, sędziowie wybrali jedynie czwórkę do dalszej części zawodów. 
 
Eliminacje odbyły się szybko i sprawnie, bez przeciągania, przedłużania, nerwów i nieustannych problemów technicznych. Wśród dwudziestu ekip, jury wybrało: N.O.N. Crew, Spontat Funky Shit, Liquid Style + Vegas oraz Tabasco Break Rebels 2. Wybrańcy zmierzyli się z rozstawionymi: Mad Skillz, Pożeracze Bitów (Napad na Funk), True Rockin Soul oraz Tabasco Break Rebels. Wśród walk ćwierćfinałowych warto wyróżnić pojedynek między Mad Skillz i Spontat Funky Shit. Szczecińska ekipa, wyróżniająca się charakterem, oryginalnością i zgraniem, wyraźnie pokazała cel, z jakim przyjechała do Drezdenka. Po interesujących pojedynkach, w półfinale spotkali się: True Rockin Soul i Pożeracze Bitów, oraz Mad Skillz i Liqued Style + Vegas. Wśród bitw półfinałowych najbardziej wciągający się okazał, nieustępliwy i charakterny pojedynek między True Rockin Soul i Pożeraczy Bitów. Na gości z Niemiec czekało poważne wyzwanie, gdyż Mikus i Matej (Pożeracze Bitów) od początku do końca nie dawali za wygraną. Ostre i zacięte pojedynki, warte każdej minuty obejrzenia, wyłoniły finalistów.
 

W czasie przerwy odbyły się licytacje oraz zbiórka pieniędzy dla Bartka „Cetowy” Turzyńskiego, podczas której zebrano ponad 500 zł. Miło było zobaczyć jak akcja „Pomoc dla Cetowego”, wciąż trwa dzięki wsparciu tancerzy i zwykłych ludzi.

W finałowym kole stanęli naprzeciwko siebie reprezentanci Mad Skillz: Pompon, Merrenda i Kapone oraz Pożeraczy Bitów: Mikus i Matej. Gdy tylko DJ włączył muzykę, rozpoczęła się ośmiominutowa rzeź. Pompon atakuje Mateja, ten odpowiada, nagle energicznie wchodzi Kapone, jego atak odpiera Mikus, aby chwilę później zostać zaatakowanym przez Merrendę.

Przez kolejne osiem minut, trwała nieustanna walka o dominację na parkiecie. Bitwa wydawała się wyrównana, choć monetami Pożeracze Bitów nie nadążali. Powodem mogło być brak trzeciego zawodnika oraz zmęczenie. Trzeba jednak przyznać, że chłopakom z Gorzowa nie brakowało serca do walki. Zaś tancerze z Mad Skillz ewidentnie przyjechali po finał, co pokazywali od początku do końca. I tak się również stało, po zaciętym pojedynku zgarnęli pierwsze miejsce. Pożeracze Bitów, choć przegrali bitwę, wywalczyli ogromny szacunek wśród publiczności, Mikus zaś zdobył miano Iron Mana, najlepiej prezentującego się bboya. Po finale przyszedł czas na rozdanie nagród, pamiątek, podziękowań, a także oficjalne zakończenie.

 

Dziesiąte urodziny Sinior Składu charakteryzowały się spokojem i rodzinną atmosferą. Wszystko przebiegało płynnie i bezproblemowo, bez spóźnień, obsuwy, niedomówień, pościgu za organizatorem i nerwowej atmosfery. Każdy napotkany problem zostawał błyskawicznie rozwiązany, co wskazywało na doświadczenie i profesjonalizm w organizacji. Niewidoczni byli czołowi przedstawiciele sceny. Wiele pierwszoligowych ekipy, wraz z dwoma zaproszonymi grupami, nie dotarło na urodziny. Bez problemowo jednak dotarli najbliżsi, ci, którzy chcieli przyjechać autem, pociągiem, busem a nawet autostopem. Przyjazd wielu ważnych osób sprawił, że podczas całego wydarzenia panowała rodzinna atmosfera

Korzystając z okazji chciałbym swoim bliskim, kolegom, znajomym oraz wszystkim członkom Sinior Family życzyć wszystkiego najlepszego. Zdrowia by móc tańczyć przez kolejne dziesięć lat, energii by realizować wszystkie marzenia, plany i zamiary, odwagi by sięgać po więcej, kreatywności by tworzyć coś własnego, uporu by żyć według własnego uznania, pasji by nadawała sens życiu, miłości by czyniła lepszymi, a przede wszystkim szczerych i prawdziwych relacji. Pewien mądry człowiek powiedział, że niemal wszystkie znajomości ze szkoły, studiów, wojska i pracy prędzej czy później się kończą – Wasza jest trwała. I aby taka była taka przez kolejne lata, i aby Sinior Skład Family było zawsze bardziej Family niż tylko Składem.

Adrian Bartoszewicz            
 

Komentarze użytkowników (1)
Strugi, 2014-08-05 18:49:22

*Spontan literówka się wkradła:) pozdrawiam



Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
kod z obrazka*
© Tworzenie stron Toruń
hip hop kemp, rap, ostry, wywiad, małpa, pezet, polski rap, molesta, beatbox, hip-hop, bboing, bboy, recenzja