hip hop kemp
mobilizacja.pl na youtube.com mobilizacja.pl na facebook.com

 

rozmowy

Wymagamy dużo więcej od siebie – rozmowa z duetem Jesz & MOFW

Wymagamy dużo więcej od siebie
Rozmowa z duetem Jesz & MOFW
 

Rozmowa: Adrian Bartoszewicz

O historii, muzyce, podejściu do rapu, zamiłowaniu do funku i bboyingu oraz anty-popularności nasz reporter Adrian Bartoszewicz porozmawiał ostatnio z duetem Jesz&ManOfFewWords.

Szczeciński duet dwóch nie-szczecinian. Jesz raper udzielający się niegdyś w grupie Korporacja. Obecnie współpracujący z Man Of Few Words, Łoną i Rymkiem oraz polskimi bboys i bgirl. Członek duetu ChuChu/Jesz z którym nagrał dwie epki. Man Of Few Words producent ze Szczecinka tworzący głównie funk. Współpracował z czołowymi polskimi didżejami ze Szczecina: DJ Twisterem i DJ Falconem. Jesz i Man połączyli swoje siły oraz miłość do funku czego efektem jest powstała epka pt. "Sprawdź Epkę". Jest to materiał charakteryzujący się żywym brzmieniem oraz pozytywnym, nierzadko zawikłanym przekazem. Oprócz autorów na płycie usłyszeć można również: Łonę, Rymka, DJ Twistera i Racę.

Co było zanim powstał duet Jesz i Man Of Few Words?

Jesz: Duet Łona/Webber (śmiech). A tak poważnie to w moim przypadku były to nieudolne podejścia do wydania płyty. Nigdy nie udało mi się trafić na osobę z którą mogłem skompletować materiał. Były przejściowe akcje z żywymi instrumentami, fajne rzeczy do których na pewno kiedyś wrócę. W czasach gdy grałem z profesjonalnymi muzykami nie dorastałem im do żadnej pięty i jakoś się to rozpadło. Potem były próby typowo klasyczne, które też nie wypaliły. I w końcu … ta płyta.

Man Of Few Words: W moim przypadku było mnóstwo nieudanych prób. Wszystko to co wcześniej produkowałem, było robione w moim rodzinnym mieście Szczecinek. Później stwierdziłem że chciałbym zrobić swój materiał producencki, wydałem winyl … a później płytę z Michałem. Wcześniej jeszcze było trochę takich internetowych projektów, featuringi itp. Mój jedyny materiał który zdobył formę fizyczną to winyl.

Jesz: Jasne że winyl, jest się czym chwalić. Jesteś jednym z niewielu producentów którzy wydali płytę producencką na winylu.

MOFW: Tak ale inne rzeczy nie doczekały się żadnej formy fizycznej. Nic oprócz tej epki.
 

  

Po przesłuchaniu płyty można zauważyć że macie podobne podejście do muzyki. Ty Jesz jak wspomniałeś wcześniej nagrywałeś pod żywe instrumenty. Ty Manie zaś tworzysz muzykę która brzmi jak żywe instrumenty. Można zauważyć, że inspirujecie się podobnymi brzmieniami.

Jesz: Raczej funkiem, ale tak zgadza się.

MOFW: Tak to jest ten funk, który nas łączy.

Jesz: Wszystko to co zawiera funk jest dla nas fajne.

Skoro interesujecie się tymi samymi brzmieniami to ciekawi mnie to co zawsze ciekawi mnie w przypadku współpracy każdego duetu. Jak wyglądała wasza współpraca? Czy mieliście wzajemny wpływ na produkcje oraz wersy?

Jesz: Jeśli chodzi o współpracę to zazwyczaj było to tak, że dostawałem bit i pisałem pod niego, a potem obydwoje akceptowaliśmy to co z tego wyszło. Ogólnie „Sprawdź Epkę” jest płytą bez selekcji. Jest na niej to co dostałem i pod co nagrałem. Obydwoje zaczynaliśmy się tym jarać i tak to zostało.

MOFW: Materiał powstał bardzo spontanicznie.

Jesz: Miał być jeden utwór i to jeszcze remiks utworu który kiedyś mi nie wyszedł. Dałem ten numer Sławkowi do zremiksowania i powoli zaczęliśmy kompletować utwory. To nie miała być żadna epka ani inna płyta. Nagraliśmy najpierw jeden numer, potem dwa aż w końcu zrobiło się ich dziewięć plus remiks.
 

Czyli nie było sytuacji w których np. Man wpływał na zawartość zwrotki, a Jesz na brzmienie produkcji?

Jesz: Nie, nie było czegoś takiego (śmiech). Nasza współpraca wyniknęła z tego, że oboje jaramy się tym co robimy. Jeśli chodzi o bity to są rzeczy lepsze i gorsze ale wszystko jest w tę stronę która mi pasuje. Choć teraz bardziej wnikamy w to co robimy. Ta epka powstała raczej spontanicznie, nowy materiał nad którym pracujemy jest dokładniej przygotowywany. Jako duet zaczynamy bardziej krytycznie do wszystkiego podchodzić. Wymagamy dużo więcej od siebie i stawiamy na rozwój. Ta epka jest stara.

MOFW: Ona sporo czasu czekała na wydanie.

Jesz: Ten materiał ma z półtora roku. Przy nowych rzeczach, które robimy staramy się wchodzić na nowe, wyższe piętra. Nie powielać tego co było.

Płytę można nazwać wysublimowaną. A dlaczego? Otóż zarówno bity jak i teksty charakteryzują się większym kunsztem artystycznym. Jej odbiór kierowany będzie głównie do ludzi, którzy szukają czegoś trudniejszego w odbiorze. Czy zgodzicie się nazwać ten materiał „płytą studencka”?

Jesz: Nie. Fatalne określenie. Nienawidzę tego określenia. Tak samo jak nienawidzę dzielenia rapu na: rap uliczny, rap studencki czy innych takich. Rap jest jeden i każdy przekazuje to co mu gra w duszy. Uważam że każdy ma prawo do własnej ekspresji i tyle. Nie uważam aby materiał ten nazywać „rapem studenckim”. Z całym szacunkiem ale sam studiuję i napotykam studentów którzy całkowicie odbiegają od takiej charakterystyki.

MOFW: Zgadzam się z Michałem.
 

Trzymając się jeszcze tej znienawidzonej nazwy „rap studencki” oraz inspiracji to powiedz mi Jesz jak odbierasz zarzut nadmiernej inspiracji Łoną?

Jesz: Cóż ktoś inny może powiedzieć że nadmiernie inspiruję się Mesem bądź też nadmiernie inspiruję się Biszem. Jak dla mnie: Łona, Mes i Bisz są trójką najlepszych raperów w kraju. Jeśli padnie takie określenie że nadmiernie się nimi inspiruję to nie będę widział w tym nic złego. Nie widzę nic złego w jakimkolwiek inspirowaniu się. Źle jest gdy ktoś coś już kopiuje. Jednak jest różnica między inspiracją a kopiowaniem. Mnie to również nieco dziwi. Od strony technicznej, kiedy rozbierałem te utwory na części do tego jeszcze w towarzystwie Łony, nie zauważyliśmy w nich jakiś większych podobieństw. Podobieństwem może być to że mamy jakieś inne podejście do tematu. Nie takie oczywiste, lecz z większą głębią, ale takich raperów z takim podejście jest dużo więcej. Z jednej strony spoko ale z drugiej nie do końca się z tym zgadzam.

A może powodem takich zarzutów może być sytuacja w której znalazł się ktoś do kogo można porównać Łonę? Ktoś kto się nim inspiruje, pochodzi z tego samego miasta i jeszcze nagrywa z nim utwory. Są raperzy którzy mają swoich większych lub mniejszych naśladowców. Wśród tych ludzi można spokojnie dostrzec kto się kim inspiruje. Z Łoną było jednak inaczej. Nie było raperów których można było z nim zestawić.

Jesz: Nie wiem co o tym sądzić. Dla mnie w tym przypadku najważniejsze jest zdanie Łony. On uważa że wcale tak nie jest. Z Adamem mamy dość podobne podejście do rapu i podobne inspiracje. Jeśli ktoś uważa że „nadmiernie” inspiruję się Łoną to niech poszuka kim się Łona inspiruje. Odsyłam do amerykańskiego rapu. My inspirujemy się podobnymi artystami i to też jakby przenika. W warstwie tekstowej uważam że się różnimy. Cenię to że ktoś porównuje mnie do Łony, ale jeśli chodzi o teksty to jestem daleko za nim i się do niego jeszcze nie zbliżam.

A zostając jeszcze w tematyce inspiracji i współpracy. Wyczytałem ostatnio, że współpracujesz również z czołowymi polskimi bboys oraz bgirl. Mam tu na myśli wspólne nagrywki z Mefo, Venką oraz ChuChu z którym to masz już dwie epki.  
 

Jesz: Wszystko zaczęło się od tego, że wspólnie prowadziliśmy warsztaty, które miały na celu stworzenie spektaklu łączącego elementu Hip Hop z elementami teatralnymi. Poznając ich bliżej w pewnym momencie oszalałem, gdy zobaczyłem jakie oni mają podejście do tej kultury. Jak można wejść w to całym życiem, jak można tym żyć. Można mieć w dupie każdą pracę, szefa, harowanie na zmywaku w Anglii. Jak można wyjść na ulicę i zarabiać na własnym talencie. Gdy zobaczyłem jak oni żyją to zaraziłem się tym. Pochłonęło mnie. Zacząłem wnikać w ich świadomość, jak oni to widzą i zacząłem się uczyć od nich tej świadomości. Jeśli chodzi o świadomość w Hip Hopie to jestem ich uczniem. To tak jak współpraca ze Sławkiem, te wzajemne jaranie się. Jaram się tym jak oni tańczą, a oni jarają się tym jak ja rapuje. Ja niestety nie będę nigdy tańczyć, a oni zaś zaczęli rapować. Zacząłem im w pewien sposób pomagać poprzez mini warsztaty, które przeprowadzałem. Są to bardzo otwarci ludzie więc słuchali dokładnie co mam do powiedzenia oraz to o czym mówili też Łona i Te-Tris.

A, z tego co kojarzę to były te słynne warsztaty w Babigoszczy.

Jesz: Tak Babigoszcz kolebka Hip Hopu (śmiech). Nieznane miasto z jednym skrzyżowaniem.
 

A co do jarania się to nigdy nie chciałeś się nauczyć chociaż podstaw bboyingu?

Jesz: Jasne że chciałem. Cały czas chcę. Po prostu nie mogę się przełamać. Nie wiem mam jeszcze jakąś blokadę. Może to jest tak jak z freestylem. Nie freestyle’uje odkąd miałem obok siebie Te-Trisa, który robił takie rzeczy że urywało jaja. Uznałem wtedy że skoro nawet nie zbliżę się do takiego poziomu to nawet nie zaczynam. Tak samo jest z bboyingiem. Zawsze chętnie oglądam i jaram się, ale skoro wiem że nie jestem w stanie zrobić nawet pół ruchu to się za to nie biorę.

Ok. na chwilę zmienimy temat bo widzę że Man tak siedzi i się nudzi trochę (śmiech).

MOFW: Tak posiedziałem sobie trochę (śmiech).

Podobnie jak wy, ja też nie lubię segregacji, no ale muszę jej dokonać aby w pełni oddać treść tego pytania. Wielu producentów można podzielić na dwie następujące grupy: jedni robiąc współczesne produkcje w pełni weszli w elektronikę lub brzmienia charakterystyczne choćby dla Dirty Southu. Drudzy zaś chcąc zostać przy klasycznych brzmieniach robią je już tak klasycznie że nie ma w tym ich własnego „ja” tylko klasyczne „ja”. U Ciebie zaś można dostrzec połączenie klasycznego brzmienia z samplami brzmiącymi jak żywe instrumenty. Stąd można powiedzieć że Twoje bity są klasyczne, ale nie do końca bo nie czuć w takich takiego typowego swądu z Nowego Yorku.

MOFW: Ogólnie to nigdy nie przykuwałem do tego uwagi. Mam swoich producentów których lubię i którymi się inspiruję ale nie czuję się dobrze lecąc w jakieś narzucone schematy muzyczne. Dlatego wygląda to tak a nie inaczej.

A wybrałeś może jeden kierunek muzyczny którego chciałbyś się trzymać? Czy może ciągnie Cię też do tego aby sprawdzać siebie w różnych innych brzmieniach?

MOFW: Jeśli chodzi o stylistykę to może teraz coś się delikatnie zmieni. Będą bardziej … energiczne.

Jesz: Powiedziałbym bardziej rapowe. Wcześniejsze rzeczy, które robiłeś były typowo funkowe. Teraz ze względu na współpracę zaczyna to być bardziej rapowe.

MOFW: Jeśli chodzi o te ostatnio popularne uciekanie w jakieś dupstepy to uważam że są od tego inne niesamowite osoby. Mnie sam dupstep nie jara oprócz samych numerów. Sam jednak nie widzę siebie w tej stylistyce.
 

Czyli zostajesz przy stylistyce rapowo-funkowej!

MOFW: Tak zgadza się.

Jesz dobrze pamiętam nasze pierwsze spotkanie w radio. Pamiętam je z tego względu, że zadałem Ci następujące pytanie „człowieku jak to możliwe, że ja Cię nie znam?”. Pytanie te padło z tego względu że na „Sprawdź Epkę” mamy do czynienia z dwoma chłopakami, którzy potrafią nagrać dobry materiał.

MOFW: Ale z tego co pamiętam to mnie też wcześniej nie znałeś. Poznaliśmy się przypadkiem na grzędach (śmiech).

Tak dokładnie pamiętam te spotkanie (śmiech). I stąd moje pytanie: jak to jest że dwie osoby które mają już swoje umiejętności, swój poziom, wydali płytę w formie fizycznej nadal są tak mało popularni? Co więcej. Nie dość że mało popularni wśród fanów rapu, to jeszcze mają na płycie takich popularnych kotów jak: Łona, Rymek ora Twister?

Jesz: To wszystko sprowadza się do pojęcia „popularności”. Co oznacza bycie popularnym? Czy oznacza to sytuację w której ktoś wchodzi do klubu i każdy od razu wie kto to jest? Czy może praca na szacunek u odpowiednich osób? Ja podchodziłem do rapu z pewnymi celami, które chciałem realizować. Jednym z pierwszych było nagranie utworu z Łoną. To był dla mnie cel i czekałem, aż dojdę do takiego poziomu w którym Adam będzie chciał ze mną nagrać. Na równi z współpracą z Łoną była współpraca z Twisterem. Ci ludzie nie musieli nas poznawać w jakimś wielkim gronie raperów, tylko jakby przyciągaliśmy się do siebie. Wiedzieliśmy że chcemy ze sobą współpracować. Trochę nie rozumiem tej popularności i tych „popularnych raperów”. Takich „popularnych raperów” jest masa, jednak często ta ich popularność zabija ich jakość. Wydaje mi się że ludzie nie stawiają sobie kolejnych przeszkód, tylko wiedzą że skoro siądą sobie na tych przywołanych grzendach w dwadzieścia osób i każdy ich zna to już jest dla nich spoko. Już mają fame i są ekstra. Ja nie dążę do czegoś takiego. Spełniam swoje marzenia.

A jak wygląda Twoje podejście Man?

MOFW: Ogólnie to wyglądało tak, że pierwsza współpracę nawiązałem z didżejami. Pierwszy numer jaki nagrałem to był numer z Twisterem, do którego został nagrany klip a kawałek jest na moim wosku. Później nawiązałem współpracę z Falconem i tak wszystko zaczęło nabierać tempa. Później współpracowałem z didżejem z UK, a potem już nawiązała się współpraca z Michałem.

Jesz: Bardzo fame’owo to rozłożyłeś (śmiech), od Twistera do mnie (śmiech). I teraz rodzi się pytanie czy się rozwijasz czy zaniżasz poziom (śmiech)?

MOFW: No niestety zaniżam (śmiech).

Jesz: O widzisz dopada Cię regres (śmiech).

MOFW: Nie no poważnie, to było wszystko spontanicznie. Spontanicznie też poznałem się z Michałem.

Jesz: Ważne jest też to, że nie wyobrażam sobie sytuacji w których nagrywam utwór z kimś kogo nie znam. Nagrywam płytę i wysyłam zapytanie do Mesa „czy się dogra?”. Wiadomo że by się nie dograł to po pierwsze, a po drugie ci ludzie z którymi nagrywamy to ludzie z którymi się znamy. Są to znajomi których nie poznaliśmy  bo się dograli, lecz dograli się bo się znamy i lubimy swoją twórczość. Sama też obecność Rymka na to wskazuje. Znajdźcie nowe zwrotki Rymka i w ogóle zaciągnijcie go do studia.

MOFW: Istotne też jest to że do tej pory nie było odpowiedniego kandydata, który nagrywałby na moich bitach.

Jesz: Złą bramkę wybrałeś (śmiech). 

Czyli jeśli chodzi o fame to macie nieco inne podejście.

Jesz: Nie wiem czy inne ale nie czuję potrzeby bycia identyfikowany ze środowiskiem hip hopowym czy to w Szczecinie czy gdzie indziej. Nie muszę tego mieć. Nie przeszkadzałoby mi to ale jego brak też mi nie przeszkadza. Nie jest mi przykro gdy idą po ulicy i ktoś nie zwraca na mnie uwagi choć byłem w dziesięciu klubach w których grałem suporty.          

W 2011 roku szczecińska scena osiągnęła swoje apogeum i z wielką siłą wbiła się na ogólnopolską rap-scenę. Można było jednak zauważyć, że sukces jednych materiałów przysłonił nieco inne. Odczuliście coś takiego, że „Sprawdź Epkę” została przyćmiona innymi materiałami? Jakby odepchnięci na bok?

Jesz: Wiesz aby być odepchniętym na bok to trzeba w tym być, a my nigdy w tym nie byliśmy. Nigdy nie czułem się częścią środowiska hip hopowego w Szczecinie bo nie znam większości tych, którzy wydali teraz płytę. Niektórymi ich kawałkami się jaram niektórymi nie, ale nie znam ich i nie mam jakiejś potrzeby żeby na siłę ich poznać. Pewnie kiedyś się poznamy. Ta płyta powstawała w Szczecinie …

MOFW: Przez osoby które nie są ze Szczecina (śmiech).

Jesz: Fakt nie jesteśmy rodowodami ze Szczecina (śmiech), ale ja już zostanę w Szczecinie do końca życia i nie mam zamiaru się tego wypierać. Od początku nie mieliśmy parcia, aby wchodzić w to środowisko. Nie dlatego że go nie lubimy tylko po prostu nie potrzebujemy tego. Nie płaczę nad tym że nasz teledysk ma 3,5 tysiąca wyświetleń. A są ludzie, którzy dużą wagę przywiązują do tego, aby liczba tych wyświetleń była duża. Jaramy się tym materiałem. To takie trochę sztampowe pojęcie, ale nagrywamy aby się tym jarać. A co inni powiedzą to cóż, nie mamy ciśnienia aby każdy znał naszą twórczość i ją propsował

MOFW: Tym bardziej że nasz facebook też jest bardzo rzadko prowadzony (śmiech).

Jesz: Wielu ludzi, już nie tylko w rapie, po wydaniu pierwszej płyty chce wskoczyć gdzieś wysoko. Na sam szczyt. Można zauważyć że ci którzy od razu wbili się na sam szczyt to nie robią zbyt wiele, mają tylko dobrych znajomych i poparcie znajomych portali internetowych. Problem jednak w tym, że wchodzą na tę wyżynę i się na niej zatrzymują, nie robią nic. Potem już spadają i nikt o nich nie pamięta. Teraz nikt o nas nie będzie pamiętać bo nie ma szans aby nas poznali. Jednak chcemy następnymi płytami to nieco zmienić. Zwłaszcza że następne materiały mają być na znacznie wyższym poziomie.

Aha czyli macie raczej klasyczne podejście, aby wypracowywać sobie pozycję poprzez materiały i pracę. A odbijając tak od poważnych tematów. Na płycie znajduje się utwór w którym wraz z Łoną i Rymkiem opisujecie pewną panią. Słyszałem gdzieś i od kogoś (śmiech) że utwór ten ma być przedsmakiem przez całym materiałem nagranym z Łoną i Rymkiem. Wasze trio wypuściło już dwa kawałki: „Wóda i Baba Ruda” oraz wspomnianą „Inteligentną Kurwę”

Jesz: Pierwszy kawałek powstał bardzo spontanicznie na zasadzie że spotkaliśmy się w studio.

Ty, Łona, Rymek ale też baba ruda z wódą (śmiech)?

Jesz: Wiesz … nie. Baba ruda była tylko w naszej wyobraźni choć nie mieliśmy nawet wódy. Był browar tylko. Ale widzisz to jest sztuka przenośni (śmiech) padł pomysł ot tak o takiej tematyce. Siedzieliśmy ktoś rzucił stwierdzenie, takie trochę z dupy, a reszta nagrała utwór. Tak to powstało. Powstało też kilka innych utworów o podobnej tematyce, ale nie chcę ich zdradzać.

A w przyszłości możemy spodziewać się podobnych rzeczy?

Jesz: Przyszłość to świetny termin bo nie ogranicza, a szkoda bo czasami warto jest postawić jakieś terminy aby pewne osoby zmobilizować. Ale na pewno coś z tego wyjdzie. Na naszej następnej płycie z Menem również pojawi się tego typu utwór. A cała płyta grupy oficjalnie nazwanej „Szefowie własnych cieni” pojawi się może jeszcze w tym roku. Chociaż wiesz może być tak że co roku będziemy mówić że w tym roku (śmiech). Ale spokojnie próbujemy to spiąć.

Czyli na ten roku macie już spore plany …

Jesz: Tak, na pewno dwie płyty. Ta wspominana i nowy materiał od nas. Ja na pewno będę chciał nawiązać współpracę z innymi raperami, nie do końca popularnymi. Mam paru takich młodych chłopaków z którymi chciałbym podziałać. W pewnym okresie prowadziłem z nimi warsztaty po których chłopaki zaczęli się tak potwornie rozwijać, że naprawdę bardzo mnie zaskoczyli i chcę z nimi robić numery. Też chce się otwierać na innych producentów bo to jakoś szlifuje technikę i rozwija. Pojawią się też inne utwory rapowe Mana, tego pana w czapce na których sprawdzają się inni raperzy.

MOFW: Tak, „pracujemy nad tym” (śmiech).

Ok. w takim razie życzę wam efektywnej pracy i aby przyszłość nie była taką daleką przyszłością.

Jesz: A dziękujemy bardzo.

MOFW: Dziękujemy, dziękujemy.       

Rozmawiał: Adrian Bartoszewicz


Komentarze użytkowników (2)
młody mes w dresie, 2012-04-11 04:19:53

JARAM SIĘ

tomek, 2012-03-14 04:31:41

Szczecin znowu w natarciu:D



Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
kod z obrazka*
© Tworzenie stron Toruń
hip hop kemp, rap, ostry, wywiad, małpa, pezet, polski rap, molesta, beatbox, hip-hop, bboing, bboy, recenzja