hip hop kemp
mobilizacja.pl na youtube.com mobilizacja.pl na facebook.com

 

rozmowy

Droga undergroundowa jest dla mnie naturalna – rozmowa z Revo

Droga undergroundowa jest dla mnie naturalna
Rozmowa z Revo

Rozmowa: Marcin "Misztal" Misztalski


Od premiery albumu „Rozmowa kwalifikacyjna” minęło już kilka dobrych miesięcy, jak z perspektywy tego czasu odbierasz przyjęcie Twojego materiału?

 
Odbiór był bardzo pozytywny, z tym że chyba na niezbyt wysoką skalę. Zdecydowana większość opinii, na które się natknąłem, była entuzjastyczna. Recenzje, które się ukazały były pochlebne. Powiedziałbym, że materiał został odebrany bardzo dobrze, lecz nie miał jakiegoś wyjątkowego zasięgu. Nadrabiam to grając koncerty, kiedy tylko się da. Po każdym koncercie przybywa mi słuchaczy, a ludzie za każdym razem wydają się dobrze bawić kiedy gramy na żywo i podbijają potem zapytać gdzie można znaleźć materiał do odsłuchu. To najlepsza rekomendacja jaką mogę dostać.

Słyszałem, że wydaniem Twojej płyty swego czasu zainteresowany był Dono (Tewu) dlaczego ostatecznie ta współpraca nie doszła do skutku?
 
Przede wszystkim, Dono miał zasadniczy wkład w ostateczne brzmienie tego materiału, gdyż to jego agencja – Wyrwani Show Production, zajęła sie mixem i masteringiem albumu. Jestem mega zadowolony z brzmienia jakie udało im się nadać „Rozmowie ...” i właściwie jestem przekonany, że z następnym materiałem również udam się do Dono. Co do planów wydawniczych, to faktycznie rozmawialiśmy na ten temat. Na początku zgłupiałem, bo nie spodziewałem się zupełnie takiej propozycji. Potem długo nad tym myślałem, a ostatecznie uznałem, że nie zasłużyłem jeszcze na „legala”. Droga undergroundowa jest dla mnie naturalna. Myślę, że mam po prostu oldschoolowe podejście do tej kwestii. Wszystko w swoim czasie.
 
Dlaczego ostatecznie na Twojej płycie Ten Typ Mes pojawił się „tylko” jako producent?
 
Bo nie można mieć wszystkiego hehe. Patrzę na to raczej od drugiej strony – mam kawałek wyprodukowany przez Mesa, jaram się. Zresztą, ksywa ksywą, najważniejszy jest efekt. Ja z tej kolaboracji jestem zadowolony. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że uda się zrobić wspólny numer. Ale nawet jeśli nigdy się nie uda, to przecież powinienem dążyć raczej do bycia tym kimś kogo się zaprasza, a nie na odwrót liczyć na ksywkowy lans.
 
 
Opowiedz o tym jak doszło do Twojej współpracy z reprezentantką Alkopoligami – wokalistką Flow.
 
Internetowo hehe. Pisząc ten kawałek, wiedziałem, że najlepszą opcją na refren będzie damski wokal. Problem w tym, że nie znałem absolutnie nikogo kto mógłby mi w tym pomóc. Stwierdziłem, że skoro jestem fanem Flow, to nic nie zaszkodzi zapytać. Zgodziła się od razu. Mało tego, nikt nigdy tak szybko nie dograł się do mojego projektu, jak właśnie Flow. Pełen profesjonalizm. No i wyszedł z tego całkiem dobry numer, tak myślę.
 

Planujesz jeszcze jakieś ruchy promocyjne związane z ‘Rozmową kwalifikacyjną”? Bo tak naprawdę poza One Shotem nie pojawił się żaden klip. Czy może raczej skupiasz się już nad kolejnymi produkcjami?
 
Umówmy się, dałem dupy z promocją tego materiału. Za długo nad nim dłubałem, wszystko się przeciągało, zamiast zawczasu myśleć nad klipami, robiłem to dopiero po premierze. Ostatecznie nie miałem na nic kasy, a sam materiał wydał mi się po kilku tygodniach nie warty kolejnych nakładów finansowych, które i tak były do tego momentu niemałe jak na moją kieszeń. Obiecuję, że poprawię się, choć muszę się sporo nauczyć. Wiesz, ja jestem gościem od pisania tekstu i wykonania go najlepiej jak potrafię. Kwestie organizacyjne są dla mnie czymś obcym i zniechęcającym. Przydałby mi się taki Stasiak ogarniacz hehe.
 
Uważasz, że za śląską sceną rapową wciąż ciągną się animozje z przeszłości i co za tym idzie jest nadal zbyt mocno podzielona?

 
Nigdy z nikim nie kolegowałem się na siłę, przez co właściwie mam słaby ”przegląd pola” jeśli chodzi o tego typu kwestie. A plotki czy opowieści na temat tego czy tamtego rapera staram się puszczać mimo uszu. Zawsze ktoś będzie miał do kogoś problem. Póki ja nie mam z nikim problemu, to reszta mnie nie obchodzi. Raperzy, jak wszyscy inni, dojrzewają i nawet jeśli istniały jakieś animozje przed laty, to z biegiem czasu po prostu jakoś zanikają. Dobry beef raz na jakiś czas to dobra rzecz, ale u nas na Śląsku chyba już dawno takiego nie było.
 
Do której polskiej rapowej płyty wracasz najczęściej, a zarazem który album z USA powalił Cię ostatnimi czasy na kolana?
 

Szczerze mówiąc, rzadko wracam do całych płyt, raczej do pojedynczych kawałków. Jeśli już miałbym podać jakiś tytuł LP, to „Gdzie jest Eis?” w okresie wiosenno-letnim. Ale to raczej 1 odsłuch i „widzimy się za rok”. Co do Stanów, jako psychofan Strange Music mam zdecydowanie czego słuchać, bo tam ilość i jakość idą w parze, jak chyba nigdzie indziej. Oprócz tej ekipy, jest mnóstwo świetnego rapu za granicą. Powiem tak – regularnie coś mnie powala na kolana, ale na pewno nie Ejsap.
 
Jak wiadomo Facebook to obecnie jedno z głównych źródeł promocji, ale czy nie uważasz, że „facebookowy marketing” niektórych artystów jest delikatnie mówiąc niesmaczny? Nie ukrywam, że mam tutaj na myśli działania raperów zrzeszonych pod skrzydłami Step Records, ale nie tylko.
 
Nie wiem jak działa Step Records, nie wnikam w to nawet. Każdy robi swoje i tyle. Jak komuś się nie podoba, to po prostu niech nie korzysta z ich oferty. Mam 30 lat na karku, martwi mnie cena mieszkań, ryzyko bezrobocia i zdrowie moich rodziców, a nie działania marketingowe raperów czy labeli.

Gdybyś miał nagrać posse-cut z 7 raperami byliby to?
 
Dobre pytanie! Nie wiem, czy taki posse-cut mógłby powstać na prawdę i to oczywiście na wstępie pomijając w nim mój udział, ale widziałbym to tak: Tech N9ne, Krizz Kaliko, Rittz, Classified, Eminem, Royce Da 5'9” i Crooked I. Ale bym ich zjadł wszystkich hahaha!
 
Pamiętam jak po sukcesie filmu „8 Mila” coraz częściej na świecie zaczęto organizować bitwy wolno stylowe (np. rodzime WBW). Idąc tym tokiem myślenia, uważasz, że po sukcesie filmu o Paktofonice inne zespoły pokuszą się o ekranizacje swojej historii?
 
Nie sądzę. Ta historia jest specyficzna, owiana tajemnicą, z dramatycznym zakończeniem. Zasadniczo, to nie jest film o rapie. Poza tym, opinie na jego temat, były  w środowisku bardzo podzielone. Nie wiem czy ktoś będzie chciał zaryzykować podobne reakcje. No i najważniejsze – czy ktoś będzie chciał to oglądać? Czy to się w ogóle zwróci?
 
W okolicach 2001 roku raperzy w Stanach zaczęli sygnować swoimi prawdziwymi imionami i nazwiskami swoje albumy. Myślisz, że w Polsce doczekamy się takiego zjawiska?
 
Myślę, że tak. To całkiem fajna sprawa. Wprawdzie ja sam tak nie zrobię nigdy, ale chciałbym zrobić kiedyś coś w stylu „Mos Def & Talib Kweli are BlackStar”. Może za jakiś czas będę miał ku temu sposobność.
 
Śmierć którego rapera przeżyłeś najbardziej?
 
Myślę, że śmierć Magika była sporym ciosem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do liceum w Bogucicach, a K44 znałem na pamięć. Dla kogoś, kto już wtedy śledził PL rap, a na dodatek mieszkał na Śląsku, Magik był postacią wyjątkową. Ciężko to wytłumaczyć nastoletnim hiphopowcom w 2013 roku. Magik to były emocje. A jak się ma 16 lat to wiesz: „nie wiem co to rozsądek, tylko emocje mówią prawdę mi”. Takie czasy.
 
Jakie są Twoje najbliższe plany muzyczne?
 
W najbliższych planach mam spięcie pośladów i zabranie się już tak konkretnie za kolejne LP. Ostatnimi czasy sporo zamulam w tej kwestii. Próbuje ogarnąć sprzęt do domu, bo tak będzie mi najwygodniej, ale muszę odłożyć na to trochę kasy i dobrze pokombinować, żeby nie przepłacić. Nie zmienia to faktu, że dawno nie wypuszczałem nic nowego i wygląda to tak, że zaniedbuję trochę swoją ... hmm ... karierę? Ale koniec tego dobrego, będzie się działo. Wkrótce powinny pokazać się jakieś moje gościnne zwrotki, a w międzyczasie obiecuję, że wezmę się za siebie i zacznę pchać ten syf jak B.O.K.
 

Rozmawiał: Marcin "Misztal" Misztalski
 
 
 
 


Komentarze użytkowników (0)


Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
kod z obrazka*
© Tworzenie stron Toruń
hip hop kemp, rap, ostry, wywiad, małpa, pezet, polski rap, molesta, beatbox, hip-hop, bboing, bboy, recenzja