hip hop kemp

 

rozmowy

Lubimy łamać schematy – rozmowa z Prysem i Bleizem

LUBIMY ŁAMAĆ SCHEMATY
Rozmowa z Prysem i Bleizem

Przedstawiamy wywiad z twórcami płyty „Wroakland Mixtape”. Prys i Bleiz w rozmowie z Adrianem Bartoszewiczem zdradzają swoje literackie zainteresowania oraz etymologię nazwy Grill-Funk. Zapraszamy.
 

W jaki sposób zainteresowaliście się Zachodnim Wybrzeżem? Skąd pomysł na tworzenie jego polskiej wersji?

Prys: Imponowali mi ci skurwiele jak byłem dzieciakiem. Teraz czasami mnie przerażają <śmiech> no ale rozumiem już znacznie więcej o czym rapują <śmiech>. Wbrew pozorom rap z zachodniego wybrzeża jest bardzo przekrojowy. Przede wszystkim chodzi o brzmienie oparte na mocnych funkowych fundamentach. Polska Wersja? Nie porównujmy wrocławskich Krzyków do Compton. Odnajdujemy się po swojemu w swoim świecie.

Bleiz: Pierwsze taśmy z jakimi miałem styczność to NWA, Doggystyle i Chronic – także mega młodzieńcze lata <śmiech> Zarzynany magnetofon, gdzie raz musiałem wymieniać silniczek napędzający, działa do dziś i ma się dobrze. A ostatnio jak do niego zajrzałem to znalazłem zaginioną kasetę Tupaca. Od tych albumów zaczęła się moja przygoda z ta muzyką, napędza mnie jak żadna inna. Nigdy nie miałem pomysłu na „polską wersję”, po prostu Eten dał mi takie bity, o jakich zawsze marzyłem, wcześniej nikt inny nie potrafił mi takowych wyprodukować.

Czy 2cztery7, którzy rozpowszechnili polską wersję g-funku, mieli wpływ na waszą muzykę?

Bleiz: Lubię ten zespół, znam, szanuje -  mam ich dwie pozycje w mojej kolekcji, ale osobiście nie miał wpływu na moją muzykę, mam własną wizję na to co staram się tworzyć.

Prys: Z pewnością nasi producenci mieli wpływ na ich drugi album. Zielas z Etenem zrobili tam kawał świetnej roboty. Podoba mi się ta płyta, mam ją na półce.

Wielu Zachodnie Wybrzeże kojarzy się głównie z ostrą gangsterką jak u Tha Dogg Pound, bądź tzw. porno-rapem, jak u Too Shorta. „Wroakland Mixtape” jest niemal przeciwieństwem ich muzyki. W sumie można ją nazwać ugrzecznionym g-funkiem. Jak się do tego odnosicie?

Prys: Żyjemy w innej rzeczywistości i za bardzo lubimy łamać schematy. Niech za przykład posłuży Dana Dane, raper z Brooklynu i jego „Rollin wit Dana Dane” wyprodukowany w większości przez genialnego Battlecata. Album z g-funkowym duchem pełen humoru. Nie chodzi o geografię, chodzi o stylistykę.

Bleiz: Inne realia, plus w naszym przypadku rzeczywiście nie jest to gangsta rap. Pozytywny przekaz plus pozytywna muzyka. Przy okazji polecam sprawdzić Skee-Lo.

Dlaczego liczbę gości ograniczyliście głównie do ludzi powiązanych z Wrocławiem?

Prys: Początkowo miało pojawić się kilku znajomych z kraju, rozmawialiśmy choćby z Sobotą czy Szybkim Szmalem. Jednak z racji, tego że nagrywanie tej płyty miało określoną specyfikę, wszystko odbywało się na miejscu, w jednym studiu, zdecydowaliśmy się tylko na najbliższych koleżków, z wyjątkiem Rooba rzecz jasna.
 

Jak doszło do współpracy z Sir Roob, który dograł się na waszym mixtape, oraz Selfem i BC, których można było usłyszeć na „Grill-Funku”?

Bleiz: Stare czasy. W skrócie Sir Roob znalazł mnie na ICQ, a Self odezwał się na myspace. Jeszcze nie starałem się o vizę do USA, więc nie było nam dane spotkać się w studio, choć było już bardzo blisko…

Patrząc na poczynania wrocławskiego podziemia, można by uznać, że z czasem to wasze miasto stanie się stolicą polskiego g-funku.

Prys: Nie wiem co powiedzieć <śmiech>

Bleiz: To bardzo miłe słowa. <śmiech>

Jak doszło do współpracy z Jazzy i Basią eM, które zaczarowały parę waszych numerów?

Prys: Magdę znam jakieś 4 lata. Współpracowaliśmy już zresztą przy okazji mojej solowej płyty w 2006 roku. Zawsze uważałem, że ma niesamowity talent. Basię natomiast poznałem za pośrednictwem Shota dwa, może trzy sezony temu. Tak czy inaczej widujemy się, lubimy, współpraca w studio wydaje się zupełnie naturalną koleją rzeczy.

Sądząc po treści utworów, oprócz rapu interesujecie się również literaturą i filmem. Co najczęściej czytacie, i co oglądacie?

Prys: Jeśli mówimy o literaturze to ostatnio przeczytałem „Opętanych” Palahniuka. Najczęściej jednak trafiają w moje ręcę książki Hłaski, Bukowskiego czy Millera. Natomiast co do filmów, to jestem fanem Stanleya Kubricka i Briana De Palmy.

Bleiz: Ostatnio to siedzę tylko w laboratorium i pracuję nad swoimi badaniami. Jeżeli chodzi o książki to obecnie czytam „Playing for pizza” Johna Grishama, co do filmów to jestem fanem najgłupszych komedii na świecie, które mnie relaksują i powodują pulsujące salwy śmiechu <śmiech>! 
 
Prys, w jednym z utworów wspomniałeś o Marku Hłasce, który miał wpływ na ciebie. Słuchając jednak „O.G. (original gentleman)” można uznać, że Hłasko, przez wiele kobiet uznawany za szowinistę, nie miał wpływu na twój stosunek do płci przeciwnej. Tak więc na jakie, inne aspekty życia miał ciebie wpływ wspomniany pisarz?

Prys: Po pierwsze, utwór „O.G.” trzeba traktować z lekkim przymrużeniem oka. Dwa, przyjaciele mówią, że taki ze mnie gentleman jak z koziej dupy trąbka
<śmiech> Wiesz, nawet krzywdzić trzeba z klasą, nie jesteśmy już „street thug” <śmiech> a już na pewno wiele zależy od konkretnej kobiety, z którą w danym momencie dzielimy przestrzeń.. Nie kategoryzujmy, w końcu one tego nie lubią. <śmiech> Co do Hłaski to mówienie o nim tylko jako o szowiniście to duży błąd, no ale w końcu jak mówią o nas nasze byłe partnerki, rzadko inaczej. Lubię pisarzy z bogatym życiorysem. Najlepsi są ci, którzy bezkompromisowo i otwarcie potrafią pisać o sobie i o tym co przeżyli - oczywiście jeśli ich życie to coś więcej niż obchodzenie rocznic – i zachowują przy tym odpowiedni styl. Dlatego sięgam właśnie po autorów, o których mówiłem przy okazji poprzedniego pytania. Nie imponuje mi byle hedonista. Najbardziej u Hłaski cenię sobie jego opowiadania. Jest mistrzem krótkich form.

Bleiz, powiedz mi czym jest Grill-Funk? Jesteś autorem tego neologizmu? Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknąłem się z tym słowem.

Bleiz: Grill-Funk – tak została przeze mnie nazwana moja solowa płyta, żeby określić rodzaj muzyki jaki chcę tworzyć wraz z Etenem – a nie jest to g-funk. Z czasem Grill-Funk stał się hasłem, które znajduje równie pozytywnie nastawionych do życia odbiorców i którzy chcą się z nim utożsamiać. A mnie ten fakt cholernie cieszy!

A kto jest pomysłodawcą i głównym zarządcą Grill-Funk Records?

Prys: Pomysłodawcą i głównym udziałowcem jest Antek, ja pełnię garażową prezesurę. <śmiech> Wszystkie stołki w tym garażu obsadzone są raperami. <śmiech> A poważnie, dajcie mu szmal, to rozwinie skrzydła, szczerze kibicuje chłopakowi.

Kogo w najbliższym czasie zamierzacie wydać? I czy materiał, który ukaże się nakładem Grill-Funk Records znajdzie się na sklepowych półkach?

Bleiz: Pierwszy w 2010 r. ląduje Zioło Zioło i jego „Siema LP”, następnie Człowień z Shotem i mam nadzieję, że uda mi się z Etenem do wiosny skończyć Grill-Funk 2.
A co znajdzie się już w sklepach jest uzależnione od dobrego kanału dystrybucyjnego i środków.

Prys: Natomiast kogo wydam ja i pod jakim szyldem na razie pozostanie tajemnicą. <śmiech>
 
Odbiegając, od wcześniejszych pytań. Jak się wam podobało na Hip Hop Kempie?

Prys: Muszę zmienić zdanie co do tej imprezy. Zawsze ironizowałem, nazywając ją trueschoolowym festynem <śmiech> no ale jak zapewnili że będę mógł zobaczyć Devina to nie mogłem sobie odmówić, pojechałem! W końcu też przekonałem się o fenomenie tego zjawiska, super sprawa, na pewno tam wrócę.

Bleiz: Mistrzowski klimat, konkretne koncerty i ludzie, a do tego wspaniała pogoda – wracamy tam na kolejna edycję!

Na zakończenie, gdzie i kiedy można będzie was usłyszeć? 

Prys: W najbliższych miesiącach odwiedzimy kilka miast w Polsce, wkrótce o wszystkim poinformujemy, cierpliwości.

Rozmawiał: Adrian Bartoszewicz


Komentarze użytkowników (3)
Melik, 2010-01-29 18:09:06

propsy!

mikesz, 2010-01-27 16:45:39

Yop, pozytywne brzmienia!  :)

es, 2010-01-20 21:58:14

fajne chłopaki, materiał słuchałem bardzo pozytywne w odbiorze



Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
kod z obrazka*
© Tworzenie stron Toruń
hip hop kemp, rap, ostry, wywiad, małpa, pezet, polski rap, molesta, beatbox, hip-hop, bboing, bboy, recenzja