hip hop kemp
mobilizacja.pl na youtube.com mobilizacja.pl na facebook.com

 

artykuly

Podsumowanie 2012 - mijający rok w oczach redakcji oraz naszego eksperta

Kolejny już raz przygotowaliśmy dla Was zestawienie najciekawszych wydarzeń w hiphopowym świecie, jakie miały miejsce w ubiegłym roku. Tak jak rok temu głos zabrali nasi dziennikarze Adrian Bartoszewicz z Mateuszem Kołbucem oraz trzeci rok z rzędu w roli eksperta – Little z ekipy The Returners! Miłej lektury!


 

Adrian Bartoszewicz – dziennikarz magazynu Mobilizacja, współprowadzi audycję WuDoo w Polskim Radio Szczecin, współpracuje z portalami andegrand.pl i wszczecinie.pl

Rok 2012 miał być tym ostatnim. Wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, tornada, grad, mróz, upał i inne elementy apokalipsy miały nawiedzić nasz świat. Byłoby nie? Żarty żartami, ale zapewne nie jedna osoba, parę dni temu, wpatrywała się w niebo z zaciekawieniem. Jednak czy atmosfera schyłku świata wpłynęła jakoś na Hip Hop? No, niekoniecznie. Na pewno nie na polski rap, ale o tym później. Podsumowanie chciałbym rozpocząć od muzyki, która w tym roku pochłonęła mnie zupełnie.

Nie będę ukrywał że w tym roku amerykański rap był dla mnie najciekawszy. Patrząc na statystykę przesłuchanych płyt, wypada, że na jedną polską przypadają ze trzy, może cztery amerykańskie. Stąd naprawdę trudno było wybrać kilka wyjątkowych. Postanowiłem zatem zaprezentować pięć najlepszych oraz cztery warte wyróżnienia.
   
Mistrzowską piątkę otwiera młody, zdolny i przede wszystkim świeży raper z Filadelfii – Meek Mill. Po „Dreams & Nightmares” spodziewano się naprawdę wiele. Gdy w końcu materiał został wydany zamiast emocji pojawił się znak zapytania. Okazało się że sam Meek nadal jest świetny, jednak na „Dreams & Nightmares” momentami jest mniej snów a więcej koszmarów w postaci źle dobranych gości, plastikowych produkcji i sztucznych refrenów. Następne miejsce należy się zmartwychwstałemu Nasowi. „Life is Good” jest naprawdę dobrą płytą niemal pod każdym względem. Dobre produkcje, dobry rap, dobre single, dobre teledyski i dobra postawa. Jedyny minus w tym, że to wszystko jest „dobre”. Jeszcze nie świetne, genialne, ale tylko dobre. Jednak jak na powrót to Nas jest na najlepszej drodze, aby ponownie być królem. Mało kto zrozumie moją fascynację tą osobą, ale ten dziwnie ubrany chudzielec z bluntem w ustach jest dla mnie świetny. Mowa tu o Wiz Khalifa. Można mówić o nim różne rzeczy, ale nikt nie odbierze mu lekkiego, luźnego flow oraz bycia fresh. Podobnie jest w przypadku „O.N.I.F.C.”. Z płytą wiąże się wiele kontrowersji jednak naprawdę jest to dobra, spójna i świeża płyta której dobrze się słucha. Kolejne miejsce zajmuje ekipa, która wyrwie język każdemu słabemu raperowi. Cooked I, Joell Ortiz, Joe Budden i Royce da 5’9’’ czyli Slaughterhouse. Ich najnowsze dzieło „Welcome to: Our House” to najostrzejsza maczeta zaplamiona krwią wszystkich wack emcees. Prawdziwa rzeź w dobrym hip hopowym stylu. Numerem jeden na powyższej liście jest nie kto inny jak Kendrick Lamar. O „good kid, m.A.A.d city” mogłaby powstać kilkustronicowa recenzja. Tyle czasu i miejsca nie mam. Zatem napiszę tylko tyle, że na drugą tak dobrą płytę przyjdzie nam trochę poczekać.

Meek Mill, Nas, Wiz Khalifa, Slaughterhouse oraz Kendrick Lamar to mainstreamowi artyści, którzy moim zdaniem zdominowali ten rok. Jednak ukazało się jeszcze kilka innych materiałów godnych wyróżnienia.

Pierwsze pochwały należą się Gavlyn, młodej raperce która niedawno wydała swoją kolejną podziemną płytę. „Fromt The Art.” to zupełnie inny, niemodny, niewspółczesny, nie swagg’owy świat. Gavlyn nie przyciąga nas swoim długimi nogami, widocznymi piersiami i odkrytym ciałem, choć trzeba przyznać że niezwykle ładna z niej dziewczyna, lecz dobrym stylowym rapem i dobrą jazzową muzyką. Za taki rap i za taką postawę należy się wyróżnienie. Oby tak dalej. Kolejnych zawodników także można zaliczyć do podziemia. Phreshy Duzit. Jego najnowszy mixtape „The New Religion Mixtape” to połączenie delikatniej psychodeli ze współczesnym brzmieniem. Raper preferuje slow flow i nieco narkotyczny klimat. Wszystko jednak utrzymane w zdrowej atmosferze. Jego rapowym przeciwieństwem jest Logic. Autora "Young Sinatra: Undeniable Mixtape" wyróżnia przede wszystkim szybkie i rytmiczne flow. Słychać w nim inspiracje m.in. śp. Big Punem oraz Eminemem. Jednak, co warto podkreślić, inspiracje a nie kopię. Ostatnim młodym, o którym warto wspomnieć, jest chyba wszystkim znany Mac Miller. Rok 2011 należał do niego i nie można się z tym nie zgodzić. Świadczą o tym doskonale przyjęte „Blue Slide Park” oraz „Best Day Ever”. W 2012 raper wypuścił tylko jeden, już nie tak dobry mixtape. I choć „Macadelic” czasami przypomina niezrozumianą podróż po muzyce Maca, to jednak jest na niej kilka naprawdę dobrych utworów.  
 
Pisząc o młodych typu Mac Miller, Meek Mill, Wiz Khalifa, Logic, Phreshy Duzit, Gavlyn, Kendrick Lamar, można dostrzec że już od dłuższego czasu amerykańska scena przechodzi rewolucję. Młodzi zawodnicy i zawodniczki powoli przebijają się coraz dalej i przejmują coraz więcej. Jeszcze nie każdy ma swoje pięć minut, ale powoli do tego dojdzie. Nie wszyscy muszą się z tym zgadzać i na to godzić, ale w Stanach doszło do renesans rapu, który  trwa w najlepsze.

W tym roku na polskiej rap-scenie zaistniała dziwna sytuacja. Ukazała się ogromna ilość ciekawych płyt, jednak jedynie garstka przebiła się ponad określenie „no, dobry materiał”. Nie ukrywam że ciężko było, ale udało mi się dokonać pewnej selekcji i wybrać cztery płyty bardzo dobre i trzy warte wyróżnienia.

Pierwszą czwórkę otwiera „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru” VNM’a. Można krytykować autora za jego średnie refreny i jeszcze gorsze śpiewanie. Można się śmiać z kilku nietrafnych wersów. Można także mówić że zbyt mocno inspiruje się J. Colem i Drakem. No można o tym mówić. Jednak nie można powiedzieć że to jest słaba płyta. I pod względem bitów i pod względem rapu jest to naprawdę dobry materiał. Muzycznie mamy do czynienia ze świeżymi produkcjami. Niemal idealnymi dla zawodników niebojących się trudnych bitów, do jakich należy V, który niemal po mistrzowsku rozłożył każdy z nich. Jest tu flow, technika, patenty, pomysłowość i świeżość. Ciekawi mnie jednak co dalej? Wydaje mi się, że w tym momencie raper doszedł do apogeum swoich umiejętności nad którymi pracował od lat. Na następnej płycie musi pokazać całkiem coś innego, bo inaczej nawet on wpadnie w pułapkę monotonni.

Następnym świetnym materiałem jest „Pasja” Pyskatego. Jest to przełomowa płyta w dorobku rapera. Ostre bitewne wersy zostały niemal całkowicie zastąpione spokojnymi refleksjami pełnymi bólu, pytań i niewiadomej. Pyskaty chciałby przekazać, że życiowa pasja daje mnóstwo energii i miłości do życia, ale także przynosi ból, niespełnienie  i zawyżone ambicje. Nie wiem jak długo Pyskaty będzie szedł taką ciężką rapu, ale mam nadzieję że będzie maszerować jak najdłużej.

Trzecia bardzo dobra płyta to, jak dla mnie, debiut roku. „Silny jak nigdy i wkurwiony jak zwykle” Grubego Mielzky’ego. W końcu! W końcu Mielzky wziął się do pracy i nagrał płytę. Materiał łączący w sobie uliczny sznyt z pozytywną energią. Nie jest to skomplikowana muzyka wypełniona po brzegi metaforami, porównaniami, symbolami czy innych środkami stylistycznymi. Jest to rap pełen emocji, bólu, smutku, ale też uśmiechu i pozytywnego przekazu. Takiego chłopa brakowało mi na tej scenie.

Ostatnia płyta należy do reprezentanta ekipy, która jest dla mnie synonimem nudnego, typowego rapu. Nigdy nie lubiłem Hifi Bandy i nigdy się z tym nie kryłem. Typowy warszawski rap, bez grama innowacji. Stąd nadzwyczajna powaga poniższej parafrazy: „Czarny HIFI – oddaję honor skillsom!”. „Niedopowiedzenia” to nie tylko świetne wersy Pezeta, ale przede wszystkim niesamowite i świeże produkcje. Nie mam tak szerokiej wiedzy, aby rozpisywać się nad technicznymi warstwami muzyki. Ograniczę się do historii: skoro w wersji mp3, na beznadziejnych słuchawkach z promocji, płyta brzmiała mi tak świetnie, to musiałem ją przesłuchać na dobrym sprzęcie z oryginalnego CD. Musiałem i zrobiłem. Mistrz.

Grupę trzech płyt wartych wyróżnienia otwiera on. Chwaliłem go w 2010, więc pochwalę i teraz. Zioło i jego „Hip Hop”. Ignorowany i nie lubiany przez ogół, za to w niemal w pełni rozumiany przeze mnie. Chyba dlatego że ja także znam tę „Kulturę”, gardzę takim „Hip Hopem” i często czuję się „Głupi”. Było o VNM więc nie można nie wspomnieć o 834. „Elbląg Bejbi” to przede wszystkim ten charakterystyczny, podziemny klimat. Nie wiem jak chłopakom się to udało ale udało. Słuchając ich najnowszej płyty czułem się jak w chwili gdy pierwszy raz włączyłem „Na szlaku po czek”. Skills poszedł wzwyż, ale klimat pozostał. Co prawda to Mielzky ma u mnie debiut roku, ale ten pan w pełni zasługuje na wyróżnienie. Jan Wyga, dobry stary Janek z Afrontów. Co jak co, ale „Wyga.co” trzeba sprawdzić. Konkretna dawka świeżego i funkowego rapu.

Nie obeszło się bez rozczarowań. Osobą której najbardziej się oberwało od Internetu jest bez wątpienia Pezet. Przez bardzo długi okres trwała nagonka na jego najnowszą płytę. Trudno jest powiedzieć co dokładnie ją wywołało. Elektronika? „Supergirl”? Sidney Polak? „Wino z dziewczyną”? Prawdą jest że z jakiegoś powodu forum zbudowało dla rapera szubienicę. Ja tak okrutny nie będę, gdyż sam Pezet na swoim radiu ma się czym popisać. Problemem są jednak te produkcje. Polska to nie Wielka Brytania więc nie co oczekiwać, aby „Radio Pezet” choć w połowie było tak dobre jak „The Uprising” Foreign Beggars. Ale nie ma co gdybać. Inny producent od razu inny Pezet. Utwory z Czarnym  HIFI i Jimkiem są tego dowodem. Zupełnie odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku „Ostatniej szansy tego rapu” Tabasko. Połączenie muzyki Killing Skills i O.S.T.R.’ego to świeżość jakiej można wyszukiwać przez lornetkę. Jednak połączenie rapu O.S.T.R.’ego z Kochanem, Zorakiem i Haemem to już nie jest taki dobry pomysł. Chłopakom dużo brakuje i wyraźnie odstają od naczelnego grupy. Może w przyszłości, ale na pewno nie teraz.

Niestety polski rap to nie tylko dobre, średnie i słabe płyty. To też dużo śmiesznych i żenujących sytuacji. To słabe beefy z byle powody napędzane przez Internet mające chyba na celu, nie udowodnienie umiejętności, a promocję danej osoby i wytwórni. To kilku jegomości którzy pojawiły się znikąd i narobili szumu. Nie swoim rapem, ale śmiesznym zachowaniem. To portale internetowe wyciągające i promujące największe brudy. A przede wszystkim to fan page i nieskończone wpisy, komentarze, które tak naprawdę jedynie napędzają niechęć, nienawiść, kłótnie i nikomu niepotrzebne konfliktu. Już nawet nie beefy co zwykłe internetowe pyskówki. Gdy się tak patrzy na niektórych to wydaje się, że wielu raperów zamiast rapować woli pisać komentarze. A studio już dawno zostało zastąpione przez laptopa z podłączeniem do sieci.

Na szczęście Hip Hop w Polsce to nie tylko facebook. To także inne elementy i niezliczona ilość osiągnięć. M.in. popis polskich didżejów na tegorocznych mistrzostwach świata IDA. Warto wspomnieć że wśród jury znajdowali się Polacy. Działania polskich bboyów, którzy podróżowali po całym świecie i pokazywali polski skills. W tym przypadku ukłony dla Polskee Flavor za wygraną z legendarnymi Top 9 podczas tegorocznego Hip Hop Kempu. Prężny rozwój polskich wytwórni hip hopowych, które niemal całkowicie przejęły rynek. Tutaj największe słowa uznania można kierować do Prosto i Aptaun. Choć te dwie wytwórnie dzieli tak wiele, to jednak łączy je profesjonalizm i odpowiednia promocja. I co najważniejsze – Hip Hop w Polsce staje się coraz bardziej profesjonalny. Świadczą o tym działania, organizacje, warsztaty, współpraca, branżowe media te wielkie i te mniejsze, materiały, taniec, obraz, muzyka. Hip Hop staje się coraz potężniejszy. I bynajmniej nie od momentu ukazania się „Jesteś Bogiem”, bo to medialny absurd. Hip Hop w Polsce jest już niezwykle ważnym elementem kultury. Może być ignorowany przez media i niewłaściwe promowany przez niektóre osoby. Jednak osiągnął bardzo mocny status w naszym społeczeństwie. Odnalazł swoje miejsce i wciąż się rozwija.   

Tym optymistycznym słowem można zakończyć tegoroczne podsumowanie. A co nas czeka w 2013? Trudno powiedzieć, ale na pewno będzie się działo.            

Little - producent, razem z Dj'em Chwiałem tworzy duet The Returners, wyprodukował m.in dwie płyty rapera El Da Sensei, a także polskich raperów takich jak Eldo czy Diox.

Moje ulubione amerykańskie płyty w 2012 roku:

Apollo Brown & O.C. "Trophies"
The Game "Jesus Piece"
Madchild "Dope Sick"
Joey Bada$$ "1999"
Statik Selektah & Termanology "1982"
Macklemore & Ryan Lewis "The Heist"
Doujah Raze "Eight House"
Action Bronson The Alchemist "Rare Chandeliers"
Vinnie Paz "God Of The Serengeti"
Kendrick Lamar "Good Kid M.A.A.D City" (ale w wersji deluxe)
Apollo Brown & Guilty Simpson "Dice Game"
Domo Genesis & The Alchemist "No Idols"
Gangrene "Vodka and Ayahuasca"
Brother Ali "Mourning In America And Dreaming In Color"

Polskie produkcje:

Borixon "Rap Not Dead" - ... moja ulubiona polska płyta tego roku, Rekin totalnie zmienił swoje flow, wybrał fajne nowoczesne bity, jest na prawdę mocny w warstwie tekstowej, w sumie teksty to najmocniejsza strona tego albumu, w końcu chce się go słuchać. Może remix "Papierosów" i kilku gości na albumie Borys mógł sobie odpuścić, bo ja jestem zwolennikiem zapraszania gości trzymających jednak poziom a nie znajomych.

Diox/The Returners "Backstage" - lubię słuchać swoich płyt i w przypadku "Backstage" jest tak, że siedzi mi ta płyta dużo bardziej niż "Logika Gry" - słychać duży progres w nawijce DIoxa i tego typu niuansach, przynajmniej ja go słyszę ( ), fajne tematy numerów, zajebiste bity, przezajebiste cuty, co jest rzadkie w polskim rapie ostatnio, bo rola Dj'a zanika, albo skreczują ci nie do końca utalentowani. No i numer "Kryzys" idealnie pasuje do tego co się ostatnio u mnie dzieje, "Kryzysowa Narzeczona" to jeden z najlepszych sampli ever.

Bisz "Wilk Chodnikowy" - należy się Biszowi to miejsce, najzwyczajniej. Bo jest kozak.

single/numery:

JWP/BC "Panorama"
Czarny ft. Pezet "Niedopowiedzenia"
Diox/The Returners "Kryzys"
Borixon "Papierosy"
Pezet & Jimek "Nie Muszę Wracać"
Bisz "Jestem Bestią"
DJ Kebs ft. VNM, RakRaczej, Wężu, Juras, Madmajk, Diox, Brahu, Sokół, Pezet "Życie Wypisane Na Twarzy"
DonGuralEsko ft. The Returners "Mogliśmy Wszystko"
Tabasko "Wychowani w Polsce"
Whitehouse ft. Małpa "Jak Mam Żyć"
Pezet "Byłem"
WSRH "Niżej Podpisani"
Bael DCH ft. Kosi "Tłusty Rym"
HST "Żyje Się Raz"
Fisz "Pamiętaj O Korzeniach"
Bodziers feat. HadHades & RakRaczej "RH-"
 

Mateusz Kobi Kołbuc - dziennikarz magazynu Mobilizacja

Czas pożegnać się z gorącym, rapowym rokiem 2012, jednocześnie nadszedł czas, by podsumować wszystko, co zdarzyło się w polskim i zagranicznym hip hopie. W pamięci zachowałem wszystkie te elementy, które warte są umieszczenia w moim krótkim podsumowaniu tych dwunastu miesięcy.

Pierwszym albumem, jaki dostrzegam w pamięci jest „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru”. VNM zaprezentował nam solidny i w pełni dopracowany materiał. Sporo dni spędziłem z tym krążkiem. To było świeże. Śpiewane refreny w stylu Drake'a i inne ciekawe zabiegi przedstawione na albumie już na samym początku roku podniosły barierkę. Prosto Label nie próżnowało, oprócz VNM’a, wydało również:  DJ Kebs „Prosto Mixtape”, Diox/The Returners  „Backstage” oraz przyjęło do ekipy nowego gracza o ksywie Kaen, jednocześnie wydając jego debiut o tytule „Od kołyski aż po grób”. Trochę przed VNM'em muzyczny misz-masz zaprezentował nam Wini, jego płyty „Bóg jest miłością/Essa Sound Heavy Metal Funk” również były nowatorskie, choć nie miały tak szerokiego grona zachwyconych odbiorców jak E:DKT. Oba krążki były dość kontrowersyjne, wielu stwierdzi, że to bełkot wypełniony masą auto-tune'a, sądzę jednak, że warte są wspomnienia.

Jednym z najpopularniejszych materiałów tego roku był Donatan ze swoją "Równonocą", Donatan poszedł w stronę słowiańskich brzmień i zainwestował w naprawdę klimatyczne klipy, ogólnie cały materiał na plus. Czarny HIFI, także wydał swój album producencki, może nie był on tak bardzo nagłośniony, jak w przypadku wcześniej wspomnianego producenta, lecz nie mniej dobry.

Dla fanów Odd Future wspaniałą wiadomością był powrót Earl'a do kolektywu oraz ukazanie się "The Of Tape Vol. 2". Jeśli mowa o OF, to również należy wspomnieć o debiutanckim albumie Frank'a Ocean'a, "Channel Orange" jest świetną mieszanką soulu, R&B i rapu. Będąc w temacie amerykańskiego rapu grzechem byłoby nie powiedzieć kilka słów o świetnym debiucie Kendrick'a Lamar'a. "Good Kid, M.A.A.D. City" był cholernie wyczekiwanym krążkiem w Stanach, w pierwszym tygodniu sprzedał się w ilości 240 tys. egzemplarzy - to jest coś! Tryumfy w stanach odnosi również A$AP Rocky, jednak jego płyta „Long.Live.A$AP” wyciekła miesiąc przed premierą, z czego na pewno nie jest zadowolony sam twórca.

W 2012 na rynek trafił nowy album rapowej legendy, chodzi oczywiście o Nasa i jego "Life Is Good", The Game sprawił nam również świetny album "Jesus Piece", choć o dziwo jego noty sprzedażowe są słabe.

Do polskiej rap gry wrócił wszystkim znany Borixon z albumem "Rap not dead", Onar po udanej premierze „Dorosłem do rapu” wydał kolejny dojrzały materiał o tytule „Przemytnik Emocji”. W międzyczasie powstała mocna podziemna pozycja Likeike1 & Młodzik „Milczmen Screamdustry”. Ras razem z Dj Tortem wydali świetny projekt Maui Wowie, a samo Rasmentalism pod koniec roku wydało klip/singiel „Drogowskazy” zapowiadający debiutancki album.

Doczekaliśmy się wreszcie krążka "Radio Pezet". Album zbierał różne noty i komentarze. W moim mniemaniu album jest po prostu średni i broń Boże nie jestem obrońcą truskulowego rapu, lubię eksperymenty. Jednak tu nie ma nic nowatorskiego, era pojmowania dubstepu jako czegoś nowego przeminęła, Pezet po prostu spóźnił się. Najjaśniejszym tytułem albumu jest "Byłem", który wywołał u mnie pozytywne emocje. Mielzky postawił na Szpadyzor Records i w tej wytwórni wydał swój debiut. "Silny jak nigdy wkurwiony jak zwykle" jest dobrym krążkiem, choć myślę, że stać go na więcej. Gural wypuścił „Projekt jeden z życia moment” oceniany przez wielu jako swoisty powrót DGE do korzeni. Nakładem Aptaun wyszła „Pasja” Pyskatego oraz debiut Peerzeta pod tytułem „Z miłości do gry”. Oba krążki są jak najbardziej godne polecenia. Wena co prawda nie zaprezentował w tym roku kolejnej solówki, lecz zapowiedział ją klipem do singla „Nic”.

Najmocniejszym kandydatem do płyty roku jest Bisz i jego „Wilk Chodnikowy”, artysta zadebiutował naprawdę mocno. Jego rap wyprzedza grę i jest prawdziwą poezją. Kawałki takie jak „Pollock”, „Banicja”, czy „Trainspotting” są prawdziwym majstersztykiem. Zaraz za nim widzę Zeusa z albumem „Zeus. Nie żyje.” znakomity powrót artysty po jego życiowych problemach.

Dla wielu jednym z ważniejszych wydarzeń muzycznych tego roku była premiera filmu "Jesteś Bogiem", który ściągnął do kin tłumy. Mnie obraz ten nie porwał, lecz jego projekcja wywołała mały boom na rap w naszym kraju. W Newsweek’u oraz Przekroju pojawiły się artykuły na temat polskiego rapu. W TV oraz radiu częściej zdarza mi się usłyszeć polski rap. W stanach premierę miał dokument "Something from Nothing: The Art of Rap", w Polsce został wyświetlony wyłącznie jeden raz. Pozycja bardzo dobra, szkoda tylko, że polskie kina postąpiły tak, a nie inaczej.

Ten rok przyniósł nam także również sporo wydarzeń muzycznych. W marcu, na Adidas Rock The Floor mieliśmy okazję zobaczyć Pharoe Monch’a i Mos Def'a. W wakacje jak co roku do Polski zjechało się od groma artystów, którzy dawali popisy na festiwalach muzycznych. Nie zabrakło również przedstawicieli rapu i to nie byle jakich! W Krakowie mogliśmy usłyszeć Snoop Dogga oraz The Roots. Opener Festival odwiedził Whiz KhalifaPublic Enemy. Na czeskim Hip Hop Kempie wystąpili m.in. Dope D.O.D., Macklemore & Ryan Lewis, Foreign Beggars oraz Dilated Peoples.

Ciekawym przedsięwzięciem była seria koncertów RapMeethink, która zebrała najlepszych polskich artystów i zorganizowała ich występy w różnych miastach Polski.

Polski rap rozwija się i idzie w dobrym kierunku, nie mam co do tego wątpliwości. Mam nadzieję, że rok 2013 przyniesie wraz z sobą więcej znakomitych debiutów oraz materiały artystów, którzy wstrzymali się z wydaniem płyty w roku 2012. Jestem pewien, że ten rok nie będzie uboższy w wydarzenia muzyczne, sceny znów rozbłysną muzyką polskich i zagranicznych raperów. Tyle ode mnie, 5!
 


Komentarze użytkowników (1)
mex, 2013-01-08 19:30:38

to był dobry rok, bisz rozwalił scene-tak sadzę - płyta Pyskatego tez zaskoczenie in plus!



Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
kod z obrazka*
© Tworzenie stron Toruń
hip hop kemp, rap, ostry, wywiad, małpa, pezet, polski rap, molesta, beatbox, hip-hop, bboing, bboy, recenzja